środa, 6 sierpnia 2014

Dzień z życia Nordic Princess (dzień 1)

Witajcie~
Postanowiłam się wziąć za inne tematy tego bloga,  więc dzisiaj napiszę wam dzień z życia mojej postaci (Nordic Princess). Będę to pisała jako ja.  Kartę postaci wstawie za jakiś czas. Powiem, że dotyczy ono Hetalii. Opowiadanie zaczyna się nietypowo o północy. 
~~~~~~~~~~~~~
<północ, dom Szweda>
Leżałam sobie w łóżku rozmyślając o całym tym nudnym dniu jaki spędziłam u Berwalda. Okno było otwarte i słuchałam hałasu dobiegającego z centrum Sztokholmu. Po chwili wstałam i wyszłam na balkon, żeby trochę odetchnąć,  pod tą kołdrą szweda było tak gorąco... Wyszłam na balkon i słysze jak ktoś mówi:
-Hej, Roxè!
-Raivis, kaj żeś się tu wziął?
-Litwa mi powiedział,  że dzisiaj nocujesz u pana Szwecji to postanowiłem wyrwać się z tobą na Sztokholm.
-To jest bardzo klawy pomysł.  Poczekaj tylko się ubiore i wymkne. 
-Dobrze, czekam na ciebie. 
  Wychodząc wzięłam ze sobą klucze aby zakluczyć za sobą drzwi. Wyszłam i podeszłam do Raivisa aby go przytulić. 
-Dawno się nie widzieliśmy- rzekł
-Bardzo dawno, dobre 3 miesiące. No ale wiesz ja mam pracę.
-Ja wiem to nie jest łatwe i wyobraź sobie być państwem tak jak ja. Dlatego przyszłem tak późno. W dodatku Rosja....
-Co Rosja...?
-Cały czas się mnie czepia,  o wszystko wypytuje.
-Wybacz,  nie pomogę ci. W sprawach Rosji to nie do mnie. Sam wie...
- Tak, pamiętam to...
  I szliśmy wzdłuż parkowej ścieżki prowadzącej do centrum Sztokholmu. Niskie latarnie oświetlały nam drogę. Czasem obok nas przechodziły jakieś osoby czasem dresowe stada. 
-To gdzie byś chciała iść Skandynawska Księžniczko?
-Nie wiem Łotwo. Wymyśl coś oryginalnego. 
-Ale Roxè, ja nie wiem co lubią kobiety. Nie znam się. Pozatym wiesz, że widujemy się rzadko.
-Raivis, bądź twórczy. Mi zależy tylko na fajnym miejscu do pogadania. 
-Dobrze,  już wiem.
   Poszliśmy w kierunku centrum i szliśmy wzdłuż rzeki i gdy przeszliśmy most wsiedlismy do łodzi. 
-To twoja łódź? 
-Nie, to łódź Litwy ale mam pozwolenie na korzystanie z niej. Pewnie nie ma paliwa, więc tylko posiedzimy.
-Spokojnie Raiv mi pasuje.
***
   Gadaliśmy do 5:30 rano. Do 7 musiałam być w domu żeby Szwedek nie zauważył, że mnie nie było. Weszłam cicho do domu zakluczając za sobą drzwi.  Weszłam do kuchni i zrobiłam dwie kawy, dla mnie i szwedka. Postawilam je na dużym drewniwnym stole i usiadłam. Po chwili do kuchni wszedł zaspany Berwald.
-Ty już nie śpisz? -spytał z lekkim zdziwieniem w głosie
-Nie, wstałam, żeby zrobić ci kawę.
-Dziękuje bardzo,  jok łodnie podano  - powiedział z uśmiechem na twarzy
   Wtedy widziałam go pierwszy raz kiedy się uśmiechał.
-To jokie plony no dziś?
-Jestem umówiona z Sealandem ale za 2 godzinki idę do Iśka pomóc mu sprzątać ogród. 
-Oho. Z Sealandem?  W końcu ktoś inny si nim zojmie a nie tyko jo. Chce ci się z nim łozić? Jo mom go dosyć.
-Dan mnie z nim umówił. Sea myśli, że to randka a ja w ogóle nie chce iść się z nim spotkoć... spotkać przepraszam.  Wolę spędzić dzień z Iśkiem.
- Jo nie wiem. Jo ci tylko życzę powodzenia z Sea no tym spotkoniu. Jok dlo mnie to łon jest za energiczny. Klawo ci ta kawa wyszła Roxané.
-Dam radę. Dziękuje, lubię robić kawę i różne desery.
   Spojrzałam na zegarek, pożegnałam się ze Szwedkiem i  pędziłam do Emila.
*puk, puk*
-Witoj.... znaczy Witaj-powiedział trochę zawstydzony
-Cześć
   Zaprosił mnie do środka i zapytał czy chcę coś do picia. U Iśka jak zwykle panował porządek,  u niego nigdy nie muszę sprzątać,  chyba, że na podwórku to tak.
-I jak było u Berwalda?
-Wiesz co Emil... myślałam, że będzie lepiej. Cały dzień siedziałam na krześle podając mu różnorodne śruby i wkręty.
- No to miałaś imprezę.
-Śmiesznie co nie? - powiedziałam chichotając
-Tak - powiedział z bananen na twarzy- słyszałem,  że idziesz na randkę z Sea- *zaczął się śmiać*
-Skąd wiesz? - *zaciska pięści*
-Kanada był wczoraj u mnie w odwiedzinach.
-No japier..... Niech go szlag tego Dana !
-Czemu Dana? 
-On mnie z nim umówił i powiedział,  że to jest spotkanie mikronacji.  A ja przed wczoraj spotkałam Petera w Londynie i mi powiedział, że mam się ładnie ubrać na tę randkę.
-Hahahahahahha
-No Iśko nawet ty się śmiejesz. 
-No bo to jest śmieszne
-Idę na dwór, ok?
-Dobrze...
   Wyszłam i poszłam w kierunku jednego z moich ulubionych gejzerów. Usiadłam na wzgórzu przed nim i podziwiałam piękne Islandzkie krajobrazy~
   Po chwili przyleciał pan Puffin i usiadł obok mnie. Byłam troszkę zdziwiona skąd pan Puffin wiedział gdzie jest moje ulubione miejsce.  W oddali widziałam zbliżającą się sylwetkę. To był Emil, wszędzie poznam te jego białe kozaczki pomimo tego, że sama takie noszę.
-Skąd wiedziałeś, że tu przyjdę?
-Bo jestem jedną z osób która zna cię jak mało kto.
   Usiadł.
-Lubisz to miejsce co nie?-spytał
-Tak, kocham. Nazwałam ten gejzer Mättëm
-Czemu tak? 
-Taka nazwa mi się nasuwała pierwsze.
-Klawa nazwa. - uśmiechnął się
-Też tok uwożom.... uważam
-Nie martw się mi też się czasem wymsknie. 
    Siedzieliśmy tam do godziny 14:00 bo o 15:30 miałam "randkę" i wypadałoby się "uszykować"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na dzisiaj to na tyle, piszcie swoje opinie w komentarzach.
Kolejne dni w opowiadaniu będą pojawiały się co 3 dni. I jutro wrzucę wam jeszcze opis głównej postaci.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Dzień z życia Łucji i Luny (dzień 1 - poniedziałek)

Tak z uprzedzeniem piszę,  że to będzie pisane z ich perspektywy.  Taki ich pamiętnik pisany na zmianę raz Łucja raz Luna c:
------------------------
Luna: 
Rano oczywiście obudziłyśmy się wcześniej od mamuśki i musiałyśmy narobić trochę hałasu, żeby się obudziła.  I oczywiście jak codziennie wstała o 11.00. Podniosła się w naszą stronę (bo klatka stoji przed jej łóżkiem) i spytała "Co u was szczurcie? " jak co ranek.  Otworzyła klatkę i wzięła nas do siebie do łóżka i zaczęła przytulać. Moja siostra Łucja nie lubi być przytulana,  czasami jej nie rozumiem. 
Łucja: 
Wolę być wypuszczona i biegać po domu niż być duszona przez własną matkę. 
No więc,  mamusia wyszła na chwilę ale później wróciła i nas wypuściła.  Poszła sprzątać łazienkę a my poszłyśmy za nią.
Nagle nalała troszkę wody do wanny i wzięła Lunę na ręce, włożyła ją do tej wanny i umoczyła w wodzie. Ja wiedziałam, że nie będę kąpana,  bo wczoraj wskoczyłam do ubikacji i mamuśka z ciotką musiały mnie kąpać.
Luna: 
Jak ja nienawidzę kąpieli i wody, czemu mamcia mi to robi. Tak samo Nie rozumiem po co nam ten basen w klatce,  tylko Łucja z niego korzysta.  A ja korzystam tylko jak Łucja mnie tam zepchnie. 
Muszę powiedzieć, że teraz to ładnie pachnę po tej kąpieli. 
Później jeszcze trochę pobiegałyśmy i mamcia włożyła nas do klatki,  Łucja oczywiście z nudów musiała mnie popchnąć i wpadłam do basenu. Chciałam się do niej przytulić i zasnąć to ona nie chciała i byłam skazana na samotne spanie. 
Łucja:
Mamcia nam dzisiaj kupiła karmę z suszonych owoców i warzyw.  Mi najbardziej smakowały banany,  słodziutkie banany. 
Tak właściwie to do końca dnia nic nie robiłyśmy,  oprócz tego, że ciotka przyszła. 

Witajcie~

Na tym blogu będą pojawiać się posty przedstawiające Dni z życia mojej postaci(Nordic Princess), moich szczurków (Łucja i Luna) oraz czasami będę opisywała swój dzień ale to tylko jak będę robiła coś fajnego c: