poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Dzień z życia Łucji i Luny (dzień 1 - poniedziałek)

Tak z uprzedzeniem piszę,  że to będzie pisane z ich perspektywy.  Taki ich pamiętnik pisany na zmianę raz Łucja raz Luna c:
------------------------
Luna: 
Rano oczywiście obudziłyśmy się wcześniej od mamuśki i musiałyśmy narobić trochę hałasu, żeby się obudziła.  I oczywiście jak codziennie wstała o 11.00. Podniosła się w naszą stronę (bo klatka stoji przed jej łóżkiem) i spytała "Co u was szczurcie? " jak co ranek.  Otworzyła klatkę i wzięła nas do siebie do łóżka i zaczęła przytulać. Moja siostra Łucja nie lubi być przytulana,  czasami jej nie rozumiem. 
Łucja: 
Wolę być wypuszczona i biegać po domu niż być duszona przez własną matkę. 
No więc,  mamusia wyszła na chwilę ale później wróciła i nas wypuściła.  Poszła sprzątać łazienkę a my poszłyśmy za nią.
Nagle nalała troszkę wody do wanny i wzięła Lunę na ręce, włożyła ją do tej wanny i umoczyła w wodzie. Ja wiedziałam, że nie będę kąpana,  bo wczoraj wskoczyłam do ubikacji i mamuśka z ciotką musiały mnie kąpać.
Luna: 
Jak ja nienawidzę kąpieli i wody, czemu mamcia mi to robi. Tak samo Nie rozumiem po co nam ten basen w klatce,  tylko Łucja z niego korzysta.  A ja korzystam tylko jak Łucja mnie tam zepchnie. 
Muszę powiedzieć, że teraz to ładnie pachnę po tej kąpieli. 
Później jeszcze trochę pobiegałyśmy i mamcia włożyła nas do klatki,  Łucja oczywiście z nudów musiała mnie popchnąć i wpadłam do basenu. Chciałam się do niej przytulić i zasnąć to ona nie chciała i byłam skazana na samotne spanie. 
Łucja:
Mamcia nam dzisiaj kupiła karmę z suszonych owoców i warzyw.  Mi najbardziej smakowały banany,  słodziutkie banany. 
Tak właściwie to do końca dnia nic nie robiłyśmy,  oprócz tego, że ciotka przyszła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz