Witajcie~
Postanowiłam się wziąć za inne tematy tego bloga, więc dzisiaj napiszę wam dzień z życia mojej postaci (Nordic Princess). Będę to pisała jako ja. Kartę postaci wstawie za jakiś czas. Powiem, że dotyczy ono Hetalii. Opowiadanie zaczyna się nietypowo o północy.
~~~~~~~~~~~~~
<północ, dom Szweda>
Leżałam sobie w łóżku rozmyślając o całym tym nudnym dniu jaki spędziłam u Berwalda. Okno było otwarte i słuchałam hałasu dobiegającego z centrum Sztokholmu. Po chwili wstałam i wyszłam na balkon, żeby trochę odetchnąć, pod tą kołdrą szweda było tak gorąco... Wyszłam na balkon i słysze jak ktoś mówi:
-Hej, Roxè!
-Raivis, kaj żeś się tu wziął?
-Litwa mi powiedział, że dzisiaj nocujesz u pana Szwecji to postanowiłem wyrwać się z tobą na Sztokholm.
-To jest bardzo klawy pomysł. Poczekaj tylko się ubiore i wymkne.
-Dobrze, czekam na ciebie.
Wychodząc wzięłam ze sobą klucze aby zakluczyć za sobą drzwi. Wyszłam i podeszłam do Raivisa aby go przytulić.
-Dawno się nie widzieliśmy- rzekł
-Bardzo dawno, dobre 3 miesiące. No ale wiesz ja mam pracę.
-Ja wiem to nie jest łatwe i wyobraź sobie być państwem tak jak ja. Dlatego przyszłem tak późno. W dodatku Rosja....
-Co Rosja...?
-Cały czas się mnie czepia, o wszystko wypytuje.
-Wybacz, nie pomogę ci. W sprawach Rosji to nie do mnie. Sam wie...
- Tak, pamiętam to...
I szliśmy wzdłuż parkowej ścieżki prowadzącej do centrum Sztokholmu. Niskie latarnie oświetlały nam drogę. Czasem obok nas przechodziły jakieś osoby czasem dresowe stada.
-To gdzie byś chciała iść Skandynawska Księžniczko?
-Nie wiem Łotwo. Wymyśl coś oryginalnego.
-Ale Roxè, ja nie wiem co lubią kobiety. Nie znam się. Pozatym wiesz, że widujemy się rzadko.
-Raivis, bądź twórczy. Mi zależy tylko na fajnym miejscu do pogadania.
-Dobrze, już wiem.
Poszliśmy w kierunku centrum i szliśmy wzdłuż rzeki i gdy przeszliśmy most wsiedlismy do łodzi.
-To twoja łódź?
-Nie, to łódź Litwy ale mam pozwolenie na korzystanie z niej. Pewnie nie ma paliwa, więc tylko posiedzimy.
-Spokojnie Raiv mi pasuje.
***
Gadaliśmy do 5:30 rano. Do 7 musiałam być w domu żeby Szwedek nie zauważył, że mnie nie było. Weszłam cicho do domu zakluczając za sobą drzwi. Weszłam do kuchni i zrobiłam dwie kawy, dla mnie i szwedka. Postawilam je na dużym drewniwnym stole i usiadłam. Po chwili do kuchni wszedł zaspany Berwald.
-Ty już nie śpisz? -spytał z lekkim zdziwieniem w głosie
-Nie, wstałam, żeby zrobić ci kawę.
-Dziękuje bardzo, jok łodnie podano - powiedział z uśmiechem na twarzy
Wtedy widziałam go pierwszy raz kiedy się uśmiechał.
-To jokie plony no dziś?
-Jestem umówiona z Sealandem ale za 2 godzinki idę do Iśka pomóc mu sprzątać ogród.
-Oho. Z Sealandem? W końcu ktoś inny si nim zojmie a nie tyko jo. Chce ci się z nim łozić? Jo mom go dosyć.
-Dan mnie z nim umówił. Sea myśli, że to randka a ja w ogóle nie chce iść się z nim spotkoć... spotkać przepraszam. Wolę spędzić dzień z Iśkiem.
- Jo nie wiem. Jo ci tylko życzę powodzenia z Sea no tym spotkoniu. Jok dlo mnie to łon jest za energiczny. Klawo ci ta kawa wyszła Roxané.
-Dam radę. Dziękuje, lubię robić kawę i różne desery.
Spojrzałam na zegarek, pożegnałam się ze Szwedkiem i pędziłam do Emila.
*puk, puk*
-Witoj.... znaczy Witaj-powiedział trochę zawstydzony
-Cześć
Zaprosił mnie do środka i zapytał czy chcę coś do picia. U Iśka jak zwykle panował porządek, u niego nigdy nie muszę sprzątać, chyba, że na podwórku to tak.
-I jak było u Berwalda?
-Wiesz co Emil... myślałam, że będzie lepiej. Cały dzień siedziałam na krześle podając mu różnorodne śruby i wkręty.
- No to miałaś imprezę.
-Śmiesznie co nie? - powiedziałam chichotając
-Tak - powiedział z bananen na twarzy- słyszałem, że idziesz na randkę z Sea- *zaczął się śmiać*
-Skąd wiesz? - *zaciska pięści*
-Kanada był wczoraj u mnie w odwiedzinach.
-No japier..... Niech go szlag tego Dana !
-Czemu Dana?
-On mnie z nim umówił i powiedział, że to jest spotkanie mikronacji. A ja przed wczoraj spotkałam Petera w Londynie i mi powiedział, że mam się ładnie ubrać na tę randkę.
-Hahahahahahha
-No Iśko nawet ty się śmiejesz.
-No bo to jest śmieszne
-Idę na dwór, ok?
-Dobrze...
Wyszłam i poszłam w kierunku jednego z moich ulubionych gejzerów. Usiadłam na wzgórzu przed nim i podziwiałam piękne Islandzkie krajobrazy~
Po chwili przyleciał pan Puffin i usiadł obok mnie. Byłam troszkę zdziwiona skąd pan Puffin wiedział gdzie jest moje ulubione miejsce. W oddali widziałam zbliżającą się sylwetkę. To był Emil, wszędzie poznam te jego białe kozaczki pomimo tego, że sama takie noszę.
-Skąd wiedziałeś, że tu przyjdę?
-Bo jestem jedną z osób która zna cię jak mało kto.
Usiadł.
-Lubisz to miejsce co nie?-spytał
-Tak, kocham. Nazwałam ten gejzer Mättëm
-Czemu tak?
-Taka nazwa mi się nasuwała pierwsze.
-Klawa nazwa. - uśmiechnął się
-Też tok uwożom.... uważam
-Nie martw się mi też się czasem wymsknie.
Siedzieliśmy tam do godziny 14:00 bo o 15:30 miałam "randkę" i wypadałoby się "uszykować"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na dzisiaj to na tyle, piszcie swoje opinie w komentarzach.
Kolejne dni w opowiadaniu będą pojawiały się co 3 dni. I jutro wrzucę wam jeszcze opis głównej postaci.
środa, 6 sierpnia 2014
Dzień z życia Nordic Princess (dzień 1)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz